Jak nie odkładać spowiedzi na później?

nie odkładać spowiedzi na później

Prawie każdy miał, ma albo będzie miał problem z regularną spowiedzią. Odkładamy sakrament pokuty i pojednania, jak wszystko co wymaga od nas samozaparcia. Dowiedz się jak z tym sobie poradzić i nie odkładać spowiedzi na później.

Nie staraj się najpierw zmienić a potem iść do spowiedzi

Sensem spowiedzi jest wyznanie swoich grzechów i uzyskanie rozgrzeszenia. Korzystamy z tego sakramentu ponieważ chcemy żyć w stanie łaski uświęcającej, chcemy spełnić przykazanie albo słusznie boimy się piekła. Zapewne wiesz o tym już od pierwszej Komunii Świętej.

Wiele osób mówi jednak, że nie ma to sensu. Ciągle spowiadamy się mniej więcej z tego samego. Ciągle podejmujemy postanowienie poprawy a nie poprawiamy się. Wiemy, że mamy zadośćuczynić Bogu i bliźnim a zamiast tego ciągle na nowo ich krzywdzimy.

Być może też to zauważasz w sobie i myślisz, że nie warto się spowiadać, skoro to nic nie zmienia. Może myślisz, że najpierw się poprawisz a potem pójdziesz do konfesjonału, żeby nie oszukiwać ani siebie ani Boga.

Jest to błędne myślenie, bo miesza przyczynę ze skutkiem. Tak na prawdę możemy stać się doskonali tylko przez działanie w nas łaski Bożej. Otrzymujemy ją zawsze w sposób niezasłużony, jest to dar, którego nie da się “kupić” swoimi dobrymi uczynkami.

To że staramy się być co raz lepszymi, że spowiadamy się, przystępujemy do Komunii, modlimy się i spełniamy dobre uczynki jest tylko potwierdzeniem naszego pozwolenia na to, żeby Bóg w nas działał.

Nie próbuj więc najpierw stać się dobrą osobą, bo jest to cel niekonkretny i raczej trudny do osiągnięcia. Spróbuj od czegoś mniejszego. Zacznij od wyznania swoich konkretnych grzechów. Zacznij od tego kim byłeś oraz kim jesteś tu i teraz a nie od tego jaki chciałbyś być w przyszłości

Nie kolekcjonuj grzechów

Nie należy odkładać spowiedzi na później, aby nie kolekcjonować grzechów. Można też powiedzieć odwrotnie. Jeżeli czekasz ze spowiedzią aż nagrzeszysz dużo, na “poważnie”, to prawdopodobnie zaczniesz uciekać od tego sakramentu, będziesz przekładać go w nieskończoność.

Myśl o tym, że nie warto iść z “głupotami” do spowiedzi to na prawdę szatańska pokusa. To tak jakby czekać z wizytą u lekarza do momentu aż zdrowie całkowicie się posypie. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Jezus nigdy nie powiedział skruszonemu grzesznikowi, że nie powinien przychodzić do niego z błahostkami. Podobnie nie powie Ci tego spowiednik, który Jezusa zastępuje. No chyba, że rzeczywiście przyjdziesz do konfesjonału i nie wyznasz żadnego grzechu a jedynie swoje niepokoje i niepewność. To inna sprawa. O osobach, które tak robią, mówi się, że mają sumienie skrupulanckie – o tym kiedy indziej.

Jeżeli wiec masz z czego się spowiadać – spowiadaj się od razu. Grzechy to nie znaczki pocztowe, żeby je zbierać.

Rób rachunek sumienia na bieżąco

Rachunek sumienia zdarza się nam robić w drodze do kościoła lub w kolejce do konfesjonału. Ci bardziej ogarnięci po prostu co jakiś czas podsumowują to co robią w życiu. Ale szczytem zaradności jest nawyk codziennego rachunku sumienia i to pisemnego. Taki zanotowany rachunek sprawi, że łatwiej będzie nie odkładać spowiedzi na później, przez to, że z gotową kartką idzie się do konfesjonału pewniej niż z pustką w głowie.

Nie ważne jaki nośnik będziesz stosować: notatnik, luźną kartkę papieru, plik w komórce lub w komputerze – ważne aby go tylko zabezpieczyć przed wzrokiem innych ludzi.

Spisywana przez Ciebie lista powinna obejmować wszystkie grzechy. Może myślisz teraz, że nie potrzebujesz ich notować, bo przecież masz świadomość swoich wad a grzechy w sumie od spowiedzi do spowiedzi są ciągle takie same. Jednak doświadczenie pokazuje, że spisanie grzechów pozwala automatycznie zauważyć ich więcej w różnych aspektach życia.

Pisemny rachunek sumienia ma też tę zaletę, że nie musisz czekać z dopisaniem grzechu do listy aż do następnej spowiedzi czy nawet do wieczora. Możesz zrobić to od razu, bezpośrednio po danym wydarzeniu.

Nie dręcz się

Kolejną zaletą bieżącego rachunku sumienia jest to, że pozbywamy się niepotrzebnego poczucia winy. Dzieje się tak dlatego, że tworząc naszą listę, trzeba po pierwsze daną czynność, myśli bądź słowo uznać za grzech. To oczywiste, bo przecież nie spowiadamy się z dobrych uczynków.

Jest też prawdą to, że nie ponosimy odpowiedzialności za rzeczy zrobione nieświadomie lub pod przymusem. Niestety, czasami takie wydarzenia ciążą jednak emocjonalnie naszej psychice. Dlatego pisemny rachunek sumienia pozwala zdystansować się do zła które spotyka nas w życiu a za które nie ponosimy odpowiedzialności.

Zmyj grzech powszedni

Kidy już uznasz coś za grzech w swoim życiu niekoniecznie musisz wpisywać to na swoją listę z rachunkiem sumienia. Grzechy powszednie są przecież gładzone przez np. Komunię Świętą, akt pokutny, czy czytanie Pisma Świętego. Warto je zmyć z siebie od razu w czasie robienie rachunku sumienia, kiedy zorientujesz się, że taki grzech na tobie ciąży.

Oczywiście z grzechów lekkich można się spowiadać, nawet trzeba, kiedy nie popełniamy grzechów śmiertelnych. Jednak nie watro się na nich skupiać jeżeli mamy nadal problemy ze sprawami wielkiego kalibru.

Ustal co się popsuło

Jeżeli robisz rachunek sumienia w pamięci, skupiasz się na tym, żeby zapamiętać do spowiedzi to co się grzesznego zrobiło. Skupiasz się na odpowiedzi na pytanie “co?”. Robiąc pisemny rachunek, przeskakujesz nad tym problemem, bo nie ma co zapamiętywać, po prostu masz to spisane.

Możesz wtedy swój wysiłek intelektualny skierować na odpowiedź na pytanie “dlaczego?”. Jest to pytanie o motywację do grzechu, o źródło problemu, o pochodzenie złych decyzji w Twoim życiu.

Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale warto próbować. Doświadczyłem tego, że samo wskazanie przyczyn grzechu powodowało pozbycie się go na stałe. Niektórzy mówią, że to obnażenie metod diabelskiego kuszenia i złamanie jego starań o naszą duszę. Czy tak jest? Nie wiem, pewnie w niektórych sytuacjach tak, w innych to zwykłe działanie ludzkiej samoświadomości.

Porównuj rachunki

Posiadanie pisemnego rachunku sumienia tworzonego na bieżąco pozwala nam porównywać swoje postępy w życiu duchowym.

Jest to ważne, zwłaszcza w czasie po świeżym nawróceniu lub opamiętaniu. Takim mocnym doświadczeniom duchowym towarzyszy często łaska świadomości bliskości Boga, która z czasem słabnie. Jest to czas w którym ma się ogromną wolę walki z grzechem.

Kiedy wraz z czasem intensywność doświadczeń duchowych słabnie, towarzyszy temu emocjonalne wrażenie oddalania się od Boga. Wtedy możliwość przejrzenia rachunków sumienia z kilku spowiedzi okazuje się zbawienna. Wychodzi na jaw, że w gruncie rzeczy grzeszymy mniej a słabnące emocje wcale nie są przejawem słabnącej wiary.

Spowiadaj się!

Aby nie odkładać spowiedzi na później jest w zasadzie tylko jedna rada – przy najbliżej okazji idź do konfesjonału. Kilka powyższy wskazówek może być pomocnych ale na nic się nie zdadzą, jeżeli od czasu do czasu nie przełamiesz swoich oporów.

Jeżeli Ci się podobało, proszę udostępnij dalej
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Author: Tobiasz Stasiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *