Jak diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie?

diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie

Szatan kusząc nas posługuje się nie tylko naszą słabą, skażoną fizyczność. Sięga również do znajomości tego co w nas głębsze. Wie o tym, że mamy swój wewnętrzny świat i stara się obrócić go przeciwko nam. Spójrzmy jak diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie.

Spójność

Na ogół lubimy w naszym życiu stałość. Jeżeli oczekujemy zamian to tylko na lepsze.

Nie lubimy zmieniać pracy. Jeżeli ją lubimy, oczekujemy tylko awansu lub wyższych zarobków. Mamy też określony sposób ubierania się, planowania urlopu a nawet wydawania pieniędzy.

Podobnie jest w naszym życiu religijnym. Modlimy się, chodzimy do kościoła, przestrzegamy przykazań i korzystamy z sakramentów przez większą część naszego życia tak samo. Mamy w sobie obraz tego jak bardzo jesteśmy pobożni. Jeżeli zaś zastanawiamy się nad zmianami, to tylko nad tym żeby starać się bardziej. Chyba, że ciężkie doświadczenia życiowe złamią w nas wiarę. Pomijając jednak wyjątkowe sytuacje na ogół wiemy jak wierzymy. To nam wystarcza i tego się trzymamy.

Nasz przeciwnik wie o tym i nie działa wbrew naszej psychice. Znam kilka osób, które po zapoznaniu się z egzorcyzmami Anneliese Michel popadały w małą paranoję. Osoby te były bardzo wierzącymi katolikami i obawiały się, że szatan może je nie tylko opętać ale i zmusić do czynienia zła.

Na szczęście tak to nie działa. Diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie tak, abyśmy nie spostrzegli, że coś złego się z nami dzieje. Wszystkie pokusy, które nam podsuwa, dostosowuje do tego co myślimy o sobie.

Dla przykładu. Super pobożnego katolika nie będzie kusił przejściem na “ciemną stronę mocy”. Będzie raczej posuwał myśli o tym, że jest się osobą na tyle ugruntowaną w wierze, że nie potrzebuje się już pomocy. Taka pycha może objawić się rezygnacją z chodzenia do Kościoła, wybiórczym przyjmowaniem doktryny, czy ciągle popularnym krytykowaniem Ojca Świętego.

Dobroć

Spójny obraz siebie nie zawsze zakłada, że jest się osobą bardzo wierzącą. Wręcz przeciwnie, możemy wiedzieć, że nie po drodze nam z Kościołem, wiarą i modlitwą.

Tym co jest wspólne dla większości z nas to wyobrażenie, że jesteśmy dobrymi ludźmi, albo że chcemy stać się tacy. Na prawdę niewiele osób pragnie zła wiedząc czym jest właściwie rozumiane dobro.

Dlatego diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie, przedstawiające nas jako ludzi dobrych. Nie podsuwa nam pomysłów na wskroś złych. Może robić to na dwa sposoby. Po pierwsze korzysta z wypaczonego rozumienia dobra. Po drugie proponuje złe metody dojścia do dobrych celów.

Przykładów tego, kiedy zło rozumiemy jak dobro jest bardzo wiele. Jest to chociażby mylenie rozwiązłości z miłością, kradzieży z zaradnością, manipulacji z motywowaniem, zaborczości z opiekuńczością, lenistwa z odpoczynkiem itd.

Sytuacje, w których dochodzimy do dobra złymi metodami to takie kiedy mówimy sobie, że cel uświęca środki. Otóż nie uświęca. Przykładem niech będzie kradzież roweru z osiedla obok i danie go w prezencie dziecku. Osoba, która robi coś takiego wcale nie myli kradzieży z zaradnością, wie że robi źle.

Te dwie metody oddziaływania na nasz obraz siebie jak ludzi dobrych wzajemnie się przeplatają. Rzecz w tym, że są to propozycja zła w dobrym opakowaniu. Istota kłamstwa diabła polega na tym, że zaczynamy pragną zła, którego tak na prawdę nie chcemy.

Marzenia

Marzenia wymykają się rzeczywistości. W naszych wizjach dotyczących przyszłości możemy być inni niż na prawdę jesteśmy. Marzenia mogą być duże albo małe. Ograniczone wiekiem i chorobą lub nieposkromione dzięki młodości i sile.

Niezależnie od tego, czy wierzymy że marzenia się spełniają, czy wyznajemy zasadę, że marzenia się realizuje – mają one wielką siłę. Żydzi marzyli o zapowiadanym Mesjaszu przez setki lat. Część z nich marzy nawet do tej pory.

Diabeł wykorzystuje nasze wyobrażenie o sobie posługując się również planami na przyszłość.

Z jednej strony mogą to być grzeszne marzenia i dotyczyć wynaturzonej seksualności, nieskrępowanej władzy, czy potężnej fortuny nastawionej na konsumpcje.

Z drugiej strony pragnienia mogą być w porządku lub neutralne jak dobra praca, zdrowie i kochająca się rodzina. Sposoby dojścia do realizacji marzeń mogą być jednak niemoralne. Chociażby przez pracoholizm, kult ciała, czy przez postawienie w swoim życiu drugiego człowieka na pierwszym miejscu – na miejscu Boga.

Człowiek bez zasad łatwo podda się ułudzie marzeń, które nie prowadzą ostatecznie do Boga. Ci z nas, którzy marzą o tym aby kiedyś znaleźć się blisko Pana, nie raz będą toczyć potyczkę z diabłem. Będzie on kusił swoimi obietnicami szczęścia, które ostatecznie mogą przynieść tylko smutek, rozczarowanie, pustkę i wyrzuty sumienia.

Jak walczyć z tymi pokusami? Dotyczą one w końcu tego co wydaje się tylko “nasze”, są bardzo intymne. Metodą jest ciągłe odpowiadanie sobie na pytanie “dlaczego?”. Dlaczego coś wydaje się ważne w moim życiu? Dlaczego chcę właśnie tego? Z jakiego powodu za tym podążam?

Więcej o tym jak bronić się przed pokusami przeczytasz w jednym z moich poprzednich wpisów.

https://www.ksiadztobiasz.pl/jak-walczyc-z-pokusa/

Jeżeli Ci się podobało, proszę udostępnij dalej
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Author: Tobiasz Stasiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *