Dlaczego nie dajemy przekonać się do ateizmu?

Zdarza mi się być odbiorcą lewicowych mediów. Chcę wiedzieć co tam w trawie piszczy. Lewica często zaprasza do swoich programów osoby niewierzące. Ludzie ci gdy mówią o swoim braku wiary, przedstawiają ten pogląd jako coś bardzo oczywistego. Zacząłem zastanawiać się nad tym. Dlaczego my, jako osoby wierzące, w ogóle nie dajemy przekonać się do ateizmu?

Rodzaje ateistów

rodzaje ateistów
Friedrich Nietzsche

Na początku muszę zaznaczyć, że mówiąc o “ateistach” biorę to słowo w cudzysłów. Konkretniej mam na myśli osoby świadomie odrzucające religijność, które chcą przekonywać innych do niewiary.

To dosyć pojemna kategoria ludzi. Mieszczą się w niej zarówno ateiści jak i agnostycy. Jeżeli chodzi o szczegółowe kwestie religijne to dorzuciłbym tu nawet wyznawców innych religii, wyznań i pogubionych Katolików. Na potrzeby wpisu traktuję zbiorczo ludzi godzących w życie duchowe moje i moich współwyznawców.

Nie odnoszę się jednak do osób, którzy ze swojej niewiary nie zrobiły sobie bożka i nie plują jadem w innych ludzi. Tych szanuje, jako wierzący współczuje, ale szanuje.

Jak przeżywamy wiarę

Jak przeżywamy wiarę
Obraz J F z Pixabay

Wiara to uznawanie za prawdę czegoś, czego można też za prawdę nie uznawać. Dlatego jedni wierzą w pandemię – inni nie. Jedni wierzą w płaską ziemię – inni nie. Katolicy uważają urząd papieża za element Boskiego planu – Protestanci niekoniecznie. Można rozmawiać o tych różnicach, przerzucać się argumentami i przekonywać. Z drugiej strony, jeżeli ktoś uważa się za Napoleona I, to otoczenie z nim nie dyskutuje, ale od razu szuka pomocy specjalisty. Intuicyjnie rozumiemy co jest absurdem totalnym a co ma jakieś rozumne podstawy.

Wiara religijna, przynajmniej ta którą znam – katolicka, jest czymś więcej niż zbiorem twierdzeń, które uznaje się za wiarygodne. Co więcej, taka religijność jest wręcz niemożliwa. Nie wiem, czy są w ogóle na świecie osoby, które indywidualnie ogarniałby cały Katolicyzm i to w najdrobniejszych szczegółach.

Doktryna oczywiście istniej i jej podstawy każdy powinien znać. Jest to chociażby katechizmowy spis “Główne prawdy wiary”, których uczyliśmy się do Pierwszej Komunii. Jest to jednak tylko drobny wycinek naszej religijności, o którym najczęściej w ogóle nie myślimy.

Kochanie Boga i bycie kochanym

Myślę, że nie dajemy przekonać się do ateizmu, bo nasza wiara to przede wszystkim relacja z Bogiem. Były okresy w historii Chrześcijaństwa kiedy nie podkreślano tego jak dzisiaj, ale zawsze o to chodziło. Już apostołowie zbudowali swoją religijność na tym, że poznali Jezusa. Jako Jego uczniowie rozmawiali z Nim, słuchali nauki a nawet jedli i podróżowali razem. Nawet jeżeli sięgniemy dalej, do Judaizmu, tam również widzimy wiarę jako relację z Bogiem. Za każdym razem kiedy Żydzi zaczynali rozumieć swoją wiarę jedynie jako system praw i zakazów był to początek ich kryzysów.

Kochanie i przekonanie co do tego, że jest się kochanym przekracza intelektualne twierdzenia. Oczywiście to dzięki rozumowi wiemy kto jest naszą miłością. Możemy w sposób intelektualny opisywać łączącą nas relację. Miłości towarzyszą jednak uczucia, emocje, wyobraźnia, popęd i kontekst społeczny. Są to rzeczy, które nadal mimo rozwoju nauki, ciągle uciekają rozumowi. Dzieje się tak w miłości między ludźmi, ale także między Bogiem a człowiekiem.

Gdybyśmy w naszej relacji z Bogiem opierali się tylko na intelekcie byłby to chwiejny związek. Człowiek wierzący w ten sposób byłby podobny do nastolatka, który poznał dziewczynę na czacie internetowym. Wiedziałby może o niej wiele, ale ciągle musiałby mieć z tyłu głowy czy to aby na pewno nie czterdziestoletni zboczeniec.

Spójrzmy też na to z drugiej strony. Gdyby ktoś chciał przekonywać nas, że osoba z którą mieszkamy, pracujemy i spędzamy wolny czas od lat nie jest tym człowiekiem, za którego się podaje, nie uwierzylibyśmy. Wzięlibyśmy autora takich rewelacji za świra i psychofana filmów sensacyjnych.

Podobnie jest w relacji do Boga. Im nasza wiara jest oparta na większej liczbie przesłanek tym jest mniej podatna na ataki. Jeżeli trzymamy się jej ze względu na własne doświadczenia w życiu zewnętrznym ale i z powodu całego bogactwa, które dziej się w nas, tym bardziej nie dajemy przekonać się do ateizmu

Wiara to decyzje a nie fakty

Mimo wszystko musimy od czasu do czasu mierzyć się z faktami na temat naszej wiary i religii. Na pozór wydaje się, że powinniśmy wtedy kierować się przekonującymi argumentami i żelazną logiką. Zapomina się jednak, że to nie same fakty decydują ale nasza wola. To strasznie banalne, ale istotne, że podejmujemy decyzje na podstawie chcenia i niechcenia. Sama logika, wiedza naukowa, czy filozofia życiowa mogą być pomocne, ale nie przesądzają o tym jaką podejmiemy decyzję.

Czy jest w tym coś złego? Niekoniecznie. Dobrze to widać na przykładzie małżeństwa. Aby było ono ważnie zawarte potrzebna jest chęć zawarcia go. Wymuszenie małżeństwa powoduje, że jest ono automatycznie nieważne. Stąd na ślubach pytanie: Czy chcesz? Nikt nie pyta narzeczonych o to czy znają swój stosunek do pieniędzy, czy wiedzą, że partner powtórzy błędy swoich rodziców, czy będą umieli znosić słabości swoich charakterów. Odpowiedzi na te pytania może lepiej prowadziłyby do szczęścia niż sama chęć tworzenia związku. Uznajemy jednak, że nawet bez pełni wiedzy możliwe jest podjęcie odpowiedniej decyzji.

Ponieważ jesteśmy ludźmi – wierzymy bo chcemy wierzyć. Nie oznacza to, że wiara religijna z natury jest naiwna. Wszystkie nasze decyzje są w jakiś sposób intelektualnie ograniczone. Poniekąd na ślepo kupujemy samochody, wybieramy kierunki kształcenia, pracę, a nawet partnera życiowego. Zwyczajnie nie posiadamy pełni wiedzy i w większości przypadków nawet nie wiem o czym powinniśmy szukać informacji. Skoro tak wygląda nasze życie, dlaczego religijność miałaby wyglądać inaczej?

Ciągłe wątpliwości

Na podstawie różnych przesłanek decydujemy czy angażujemy się w związek z Bogiem. Przeżywanie tej miłości sprawia, że ciągle chcemy być bliżej Niego. Tak widzę wiarę Katolika. Oprócz samej decyzji i relacji z Bogiem rozumiem, że wiara to ciągłe wątpliwości. Co prawda nie przeżywamy ich na co dzień jako głębokich kryzysów światopoglądu, ale one istnieją. Chociażby każdy grzech jest ich przejawem.

Wątpliwości nie są czymś co przeczy wierze. Są raczej elementem składowym wiary. Wraz z nią się rozwijają, zmieniają się w czasie. Na początku mogą dotyczyć Boga, potem Osób Trójcy, Biblii, Kościoła, wreszcie nas samych w odniesieniu do Boga. Wiara to raczej przekonanie nawet nie pomimo wątpliwości, ale wraz z nimi.

Narracja niewierzących

narracja niewierzących
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Tymczasem widzę, że niewierzący chcą “uświadomić” nas i przekonać do niewiary w ogóle nie na polu wiary. Posługują się w tym celu przeróżnymi gałęziami nauk tylko nie teologii. Przewrotnie chciałoby się nawet powiedzieć, że od wieków nie było już nawet porządnej herezji, z którą byłoby można walczyć.

Nie dajemy przekonać się do ateizmu, bo mało który niewierzący jest w stanie pojąć jak czymś głębokim jest zażyłość z Bogiem osoby wierzącej. Wiara nie jest jakimś dodatkiem do życia jak oglądanie Netflixa, czy jazda na rowerze. Ona wraz z tym jak się rozwija, zaczyna przenikać kolejne aspekty życia i z czasem staję czymś najważniejszym.

W teoriach ludzi próbujących odwieść nas od wiary widzę również wiele uproszczeń, niedomówień i zwyczajnych kłamstw na temat Chrześcijaństwa a zwłaszcza Katolicyzmu. Ma to pewnie wiele powodów. Począwszy od zwykłej ignorancji po świadome służenie diabłu, który jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć.

Otwarcie na transcendencję

otwarcie na transcendencję
Obraz Pexels z Pixabay

Nie jest jednak tak, że widzę Kościół jako stado biednych baranów atakowanych przez żadnych naszych dusz niewiernych. My też od dwóch tysięcy lat głosimy Ewangelię, gdzie tylko się da a nawet tam gdzie się nie da. Spełniamy przykazanie, które Jezus nam zostawił przed swoim Wniebowstąpieniem. A zatem nie jesteśmy ofiarami, raczej wojownikami, którzy muszą liczyć się z tym, że otrzymują ciosy.

Ataki na Kościół mające za cel zasianie niewiary wśród ludzi nie są więc tak na prawdę wymierzony w nas. Ostatecznie z tego powodu nie dajemy przekonać się do ateizmu. Ataki najbardziej uderzają w tych wszystkich, którzy w stosunku do Boga, wiary i religijności określają się gdzieś “pomiędzy”. Chodzi mi o tych niewalczących i niezdecydowanych: od miękkich ateistów po pogubionych Katolików.

Nie oznacza to jednak, że jako wierzący mamy uważać się za tych lepszych. Za moralnych zwycięzców, którzy po pewnym etapie rozwoju duchowego już nie odłączą się od wiary… Chociaż to prawda! Nie ma jednak z czego być dumnym. Na samym początku wiara jest darem od Boga i niezależnie od naszych wyborów, nie są one w pełni naszą zasługą. Zawsze stoi za nimi Bóg, działający w sobie tylko znany sposób.

Jeżeli Ci się podobało, proszę udostępnij dalej
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Author: Tobiasz Stasiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *