Dlaczego istnieją różne tłumaczenia Pisma Świętego?

tłumaczenia Pisma Świętego

Jako Katolicy jesteśmy najczęściej przyzwyczajeni do drugiego tłumaczenia Biblii Tysiąclecia. Jest to tekst, który do niedawna obowiązywał w czytaniach i Ewangelii głoszonych podczas Mszy świętej. Niektóre fragmenty tkwią w naszej pamięci. Nie raz możemy doznać małego szoku, lub uczucia dyskomfortu kiedy usłyszymy inną wersję ulubionej przypowieści lub co gorzej psalmu. Skąd zatem biorą się różne wersje tłumaczenia Pisma Świętego?

Czym są tłumaczenia Pisma Świętego?

O tym jakie tłumaczenie Biblii posiadamy najłatwiej przekonać się sprawdzając jedną z pierwszych stron naszego egzemplarza. Najpopularniejsze to jak wspomniałem wyżej „Biblia Tysiąclecia”. Możemy też znaleźć wpis, że mamy „Biblię poznańską”, „Biblię warszawsko-praską”, lub całkiem nową „Biblię pierwszego Kościoła”.

Nie mówcie tylko, że macie tłumaczenie w wersji „Biblii Jerozolimskiej”, mimo, że okładka to sugeruje. Tekst to nadal „Biblia Tysiąclecia”, tylko przypisy są przetłumaczone z francuskiej „Biblii Jerozolimskiej”.

Przykład „Biblii Jerozolimskiej” doskonale pokazuje nam czym są tłumaczenia Pisma Świętego. Odnoszą się one wyłącznie do słowa Bożego. Nie dotyczą zaś ani formy wydania, ani szaty graficznej, ani wstępów i przypisów do tekstu.

Dlaczego istnieją różne tłumaczenia Pisma Świętego?

To, że trzeba tłumaczyć Biblię nikogo nie dziwi. Rozumiemy, że mało kto byłby w stanie nauczyć się płynnie starożytnych języków. Nawet osoby, które poznały te języki, nie znają jednak więcej niż kilku języków nowożytnych. Dlatego Polacy tłumaczą sobie, Francuzi sobie, a Niemcy sobie.

Dlaczego jednak w ramach jednego narodu funkcjonują różne tłumaczenia Pisma Świętego?

Po pierwsze pamiętajmy o tym, że również w Polsce funkcjonują inne wyznania chrześcijańskie i chcą mieć one własne tłumaczenia. W przypadku sekt jest to podyktowane próbami manipulacji. Jednakże starsze wyznania jak np. Kościół Chrześcijan Baptystów posiadają swoją tradycję, charakterystyczny język i poczucie odrębności. To wszystko rzutuje na ich Pismo Święte i znajduje w nim wyraz.

Nic w tym złego. My też tak robimy. Dlatego również w ramach polskiego Katolicyzmu mamy wiele niezależnych tłumaczeń Pisma Świętego. Z jednej strony nasz język się rozwija i dlatego powstają nowe tłumaczenia, mimo, że jeszcze bez problemu rozumiemy język sprzed pięćdziesięciu czy siedemdziesięciu lat.

Także poszczególne miasta, które są ważnymi ośrodkami religijnymi i naukowymi, odczuwają swoją odrębność i chcą ją wyrazić pracami nad tłumaczeniem Biblii.

Skąd różnice w tłumaczeniach?

We współczesnej fizyce istnieje mniej więcej taki schemat: fizyk teoretyczny wymyśla nową teorię, fizyk eksperymentalny proponuje jak ją potwierdzić. Jeżeli inni fizycy na świecie udowodnią to samo, teoria jest przyjmowana za prawdziwą. Adaptację takich działań mogliśmy obejrzeć chociażby w finałowym sezonie „Big Bang Theory”.

Do tłumaczenia Pisma Świętego nie da się jednak przyjąć takich samych zasad.

Przede wszystkim prawie na pewno nie istnieje żaden z oryginalnych fragmentów ksiąg Biblii. Mam na myśli to, że nie istnieje np. żaden z listów świętego Pawła, który wyszedłby spod jego ręki lub jego osobistego redaktora. Mamy do dyspozycji pisma, które były przepisywane i to nie z oryginału ale z nowszej kopi.

W takim procesie na pewno starano się unikać błędów, ale prawdopodobnie zastępowano stare słowa i wyrażenia bardziej zrozumiałymi. Powstawały w ten sposób różne wersje tych samych tekstów. Różnią się one minimalnie – ale jednak się różnią. Zależnie od tego jaką wersję wybierze naukowiec – w taki sposób jedno tłumaczenie będzie różniło się od innego.

Inną sprawą jest to, że w językach istnieją homogramy czyli słowa o takiej samej pisowni lecz o innym znaczeniu oraz frazeologizmy, których nie można przetłumaczyć wprost. Wtedy kreatywność biblisty zmienia jeszcze więcej.

Które tłumaczenie wybrać?

Być może rodzi się w Tobie to samo pytanie, które ja zadawałem sobie z moimi kolegami w seminarium: które tłumaczenie jest najlepsze? Jest to pytanie, na które nie da się odpowiedzieć, bo to kwestia osobnej dyskusji nad praktyczne każdym zdaniem Pisma Świętego.

Bardziej zasadnym jest pytanie, o to które tłumaczenie wybrać. Idealnie byłoby porównywać wszystkie możliwe wersje i z różnic tych wyciągać wnioski. Jest to jednak rozwiązanie wyłącznie dla osób chcących bardzo wnikliwie poznawać Biblię i wyciągać z niej najbardziej zawiłe szczegóły.

Jeżeli przybieramy się lektury Pisma Świętego pierwszy raz w życiu polecam zdecydowanie, najnowsze tłumaczenie „Biblii Tysiąclecia”. Jak napisałem na początku, tekst ze względu na to że jest używany podczas Mszy świętej, będzie wydawał się bliższy, bardziej przyjazny.

Jeżeli czytamy Biblię już od dłuższego czasu, myślę że warto wyrwać się po za utarty schemat i skorzystać z jednego z ponad dziesięciu innych polskich przekładów katolickich. Ostatecznie, każde tłumaczenie posiadające akceptację Kościoła jest dla nas pomocą we wzroście duchowym.

Jeżeli Ci się podobało, proszę udostępnij dalej

Author: Tobiasz Stasiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.